Historia Zuzanki #1

Historia Tears in Heaven:

 

Tears in Heaven powstało po śmierci mojej maleńkiej 3 letniej córeczki Zuzanny Marii Bzdek.

 

Byłam w drugim związku małżeńskim przez 8 lat.

 

Na początku naszej znajomości i naszego małżeństwa wszystko było cudownie.

Było zrozumienie, towarzystwo, była uwaga, miłość, czułość, był komfort, wszystko czego nie było w poprzednim związku.

 

Po czterech latach urodziła się Zuzanka i nasze stosunki zaczęły się zmieniać.

Powoli nasze relacje zaczęły się poważnie pogarszać.

 

Miłość, życie intymne, zazdrość, zaborczość, oskarżenia, kłótnie, kontrola, zakazy, ograniczenia w spotykaniu się ze znajomymi i członkami rodziny.

 

Krytyka stylu ubierania, krytyka stylu pracy, krytyka prowadzenia domu, rozliczanie z pieniędzy, podnoszenie tonu głosu, napięcie w powietrzu, obwinianie o cokolwiek możliwego przejęło nasze codzienne życie.

 

Dynamika naszej NORMALNOŚCI się zmieniła.

 

Ja żyłam innym życiem w domu a innym życiem poza domem. Wiedziałam lepiej czego nie robić, jak nie reagować, jak się zachowywać żeby nie dochodziło do kłótni i spięć.

 

Wszystkie emocjonalne wachania stały się codzienną realnością.

Ale jak wspomniałam coś do kogokolwiek na zewnątrz nikt nie chciał słuchać, uwierzyć, zrozumieć lub pomóc mi zmienić mojej rzeczywistości.

 

Byłam jak chomik który mieszka i kręci się w swoim kółku, wszystko było fajnie przez jakiś czas i nagle napięcie wzrastało do punktu myślenia:

 

“Jak jeszcze długo?”

 

“Dlaczego znowu?”

 

I nagle wszystkie przeprosiny, zapewnienia, zaufanie, zainteresowanie, wszystka miłość, czułość znowu powracały. Myślałam sobie:

Wszystko jest znowu dobrze.

Wszystko się zmieni,

Jest dobrze,

 

Gdy po jakimś czasie kółko znowu zaczynało się kręcić i czułam się ponownie jak chomik.

 

Kiedy Zuzanka miała 3 latka zebrałam w sobie tyle siły i odwagi żeby poprosić mojego męża o rozwód.

 

 

Nie był szczęśliwy z takiego pomysłu, ale ja zaczęłam to powtarzać i doprowadzać do tego żeby jednak tak się stało. Po jakimś czasie w końcu powiedział:

 

“Dosyć tego, jutro się wyprowadzam, porozmawiaj z adwokatem, podpiszę papiery”

 

Poczułam się tak szczęśliwa jak nigdy przedtem.

 

Z sercem na ramieniu pojechałam do pracy, myśląc sobie:

 

“ Tak, wreszcie, wszystko będzie dobrze, nie będzie więcej stresu, nie będzie kłótni, popracuje troszkę więcej żeby utrzymać dzieci, ale będzie dobrze.”

 

Tego samego popołudnia około godziny 4:00 moja starsza córka Gabrysia zadzwoniła do mnie mówiąc:

 

“Mamo, jest krew pod twoimi drzwiami do sypialni, Zuzanka i Robert sa w środku, nie mogę otworzyć drzwi!”

 

Moje serce stanęło, moje ciało zaczęło się trząść, łzy zaczęły spływać po moich policzkach.

Jedyne co mogłam odpowiedzieć to:

 

“Zadzwoń na Policję!”

 

Telefon wypadł mi z ręki, pobiegłam do łazienki, całe moje ciało zaczęło sie trząść, płakałam i waliłam pięściami we wszystko co było pod rękami.

 

Moja szefowa przyszła do mnie z pytaniem:

 

“Co się stało?”

 

Mogłam powiedzieć tylko:

 

“Coś jest źle, bardzo źle, muszę jechać do domu, Zuzanka jest w niebezpieczeństwie, nie wiem nic.”

 

Moja rodzina zadzwoniła do mnie, że jest dużo policji, straży, telewizja przed moim domem, żeby się nie stresować.

 

Żeby zostać tam gdzie jestem, ktoś przyjedzie po mnie i po mój samochód. Po dwóch godzinach bracia przyjechali po mnie.

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *